Mistrzostwa Młodych...
Młodzi Kelnerzy będą mogli sprawdzić swoje umiejętności w trakcie...
2025-03-13
2020-10-14
Zakażenie w KPSie»2020-08-25
Przegląd Sportrowy: Marcin Burkhard...»2020-08-25
Nowy zawodnik w Pogoni Siedlce»2020-08-24
Piłkarze Pogoni z negatywnymi...»
Miasto kontra przedszkola niepubliczne
2016-01-07 14:23:47

Okazuje się, że miasto Siedlce ma pewien problem z właścicielami przedszkoli niepublicznych, którzy dzięki źle skonstruowanemu prawu, pozwalają sobie na coraz więcej.
Miasto Siedlce nieustannie prowadzi kontrolę w przedszkolach niepublicznych, w zakresie wykorzystania dotacji. Dotacja z Urzędu Miasta wynosi dla tych placówek 75% kwoty przeznaczonej w budżecie na przedszkola publiczne. W 2015 roku niepubliczne placówki tego typu otrzymały 12 mln zł dotacji z UM, w 2016 będzie to nieco ponad 9 mln zł.
Ręce związane ustawami
Jednak wedle ustawy o finansach publiczny i ustawy o systemie oświaty, miasto ma małe możliwości w tym zakresie, więc nie może na przykład sporządzić listy przedmiotów na które to pieniądze mogą wydać prywatne przedszkola. Rada Miasta i prezydent posiadają tylko możliwość ustalenia trybu i rozliczenia dotacji.
- W ramach takich kontroli stwierdzamy różne nieprawidłowości. Szczególnie nasze podejrzenie budzą jakieś kieliszki, ekspresy do kawy, odkurzacze, dwa samochody i różne inne rzeczy tego typu. Właściciele przedszkoli znajdują różne wytłumaczenia, dzięki którym w świetle prawa oznacza, iż dotacja nie została źle wykorzystana. Staramy się podchodzić do sprawy obiektywnie, ale przepisy nam nie pomagają - komentuje sytuację sekretarz miasta Sławomir Marchel.
Hulaj duszo, podatku nie ma
Okazuje się jednak, że tego typu nieprawidłowości nie są aż takim problemem. Większą zagwozdką jest fakt, skąd się biorą pieniądze na kontrowersyjne „kieliszki”.
- W pewnym momencie właściciele przedszkoli publicznych zmienili front. Ich głównym argumentem jest to, że wydają dotacje na wynagrodzenia własne. Osoby prowadzące przedszkole pobierają kwoty nawet po 50 tys zł miesięcznie. Wydawało się, że możemy to zakwestionować, ale nie jest to takie proste. Przedszkola nie mają obowiązku prowadzenia pełnej dokumentacji, więc nie możemy zrobić wglądu do dokumentów księgowych - mówi miejski sekretarz.
- Wydawać by się mogło, że pobierając kwotę 50-60 tys zł, taka osoba musi odprowadzić odpowiedni podatek. Okazuje się, że wynagrodzenie osób prowadzących przedszkola niepubliczne, jest zwolnione od podatku od osób fizycznych, a składka ZUS jest płacona tak jak u innych przedsiębiorców,od zadeklarowanej kwoty - uzupełnia S. Marchel.
Wolny rynek nauczycieli
Pomimo bardzo korzystnego dofinansowania - właściciele prywatnych przedszkoli mają duże pole do nadużyć.
- W przedszkolach państwowych zatrudniamy nauczycieli na kartę nauczyciela, przy przedszkolach niepublicznych mamy wolny rynek. Jeżeli mamy wybierać między nauczycielem zarabiającym w mieście średnio 4 tys zł, za 25 godzin w tygodniu, na wolnym rynku znajdziemy osoby chcące pełnić ten zawód za kwotę o połowę niższą, w dłuższym czasie godzinowo. Stąd się biorą pieniądze zostające w ręku prowadzącego przedszkole niepubliczne - wyjaśnia sekretarz Marchel.
Chcą więcej
Jeżeli wierzyć przedstawicielom władz miasta, to roszczenia prowadzących przedszkola względem UM wynikają z tego, że prawnicy reprezentujący placówki wykryli w ustawach liczne buble prawne, na gruncie których można żądać od lokalnych władz wszystkiego. Podobno przedszkola podjęły z ratuszem walkę na polu naliczania 75% dotacji, szukając w sądach, sposobu na jeszcze większe dofinansowanie.
Kamil Ułasiuk
-
2026-03-16
-
2026-03-16
-
2026-01-28
2026-03-16 11:16:30
NAJNOWSZE OKAZJE
NAJNOWSZE TUBONY
NAJNOWSZE GAZETKI












swoich znajomych!
z innymi!